R5 *.*

Strony

czwartek, 30 października 2014

Hejka ;) 
Jeśli ktoś ma zły humorek :3 



Rozdział VII
#Po koncercie#
*Rose*
**Wszyscy się świetnie bawią a ja… Nie mogę przestać myśleć o Rossie...
Heh jak zwykle robią „READY SET ROCK” jak po każdym koncercie i w sumie robią to też przed. Dlaczego ciągle patrzę na Ross’a ? Muszę się ogranąć i…**
-Rose chodź do nas- zawołał mnie Ross machając ręką

-Eeee co ja? Aha ok już idę- odpowiedziałam wyrwana z zamyśleń
-Co ci ? –zapytała Rydel z niepokojem w głosie
-Wyglądasz jakbyś zaraz miała umrzeć-przytaknął Ell i Riker
-Może chodźmy do busa na chwile i dam ci jakąś tabletkę ? –zapytał się Ross
-Yyy nie dzięki nic mi nie jest-odpowiedziałam stanowczo

-Ale to mnie nie obchodzi idziemy- odpowiedział równie stanowczo
Chwycił mnie za rękę i zaciągnął do busa. 
**Mam wrażenie jakby nie ciągnął mnie tam po tabletkę**
-O co chodzi ?- zapytał Ross, było słychać załamanie w jego głosie

-Mnie ? NIC ! Czemu tak trudno to zrozumieć ? –Odpowiedziałam blondynowi krzycząc na niego
Ross chwycił mnie za ramiona i przyparł do ściany busa, spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Daj sobie spokój ich możesz kłamać ale mnie ? Ja cię za dobrze znam… Więc gadaj-w jego głosie było słychać bezradność  
-Nic- trwałam przy swoim
Poczułam jak rumieńce pojawiają mi się na twarzy
**Ross jest tak blisko ale jednocześnie tak daleko…**
-Masz rumieńce ? Może masz gorączkę- powiedział

-Nie nic mi nie jest… Może tylko trochę chce mi się spać bo od wczoraj nie zmrużyłam oka… To może to- skłamałam żeby tylko się odczepił
-CO ?! Natychmiast do łóżka i spać ! –krzyknął
**Znalazł się ojciec**
-Ok ale wiesz że ja już mam tatę ? –Zapytałam ironicznie

-Nie wkurzaj mnie młoda –odpowiedział przez śmiech

#Następnego dnia#
*Riker*
-Good morning family –tymi słowami przywitał nas Ross

-Good morning brother, chociaż w sumie to nie już taki morning bo już po 2 - odpowiedziałem mu wesoło
-CO ?! Gdzie Rose ?! – zapytał się nerwowo ubierając dżinsy
-Wyszła jakieś pół godziny temu ale nie mówiła gdzie, a co ? –zapytałem z ciekawością
-Miałem z nią dziś iść wybrać prezent dla… Nie ważne muszę lecieć. Pa –odpowiedział wybiegając z busa
*Rose*
**Co mam wybrać dla tego Rocky’ego i Riker’a ? Matko na pewno gdyby Ross tu był to by mi pomógł. Ehh…**
-Rose ! –usłyszałam krzyk dobiegający z końca ulicy

-Rose, całe szczęście cię dogoniłem- powiedział Ross cały czas dysząc
-Matko mogłeś mi na pisać to bym na ciebie poczekała w Starbucksie –odpowiedziałam
-Nie no daj spokój trochę ruchu nic mi nie zrobi… Poza tym że zaraz chyba padnę… -powiedział nadal dysząc tym razem jak pies po długim spacerze (miał język na wierzchu )
-Chodźmy się czegoś napić bo zaraz mi tu kipniesz –powiedziałam śmiejąc się trochę
-Ha ha ha –odpowiedział ironicznie
-Kawka ? –zaproponowałam
-Nie, 2l wody –powiedział dysząc
-Ok jak chcesz – odpowiedziałam nadal się śmiejąc tym razem głośniej
-Spadaj – odpowiedział popychając mnie delikatnie
-No dobra chodźmy- mówiąc to nadal się śmiałam tym razem już ciszej
Siedzieliśmy tak przy stoliku pijąc kawę w ciszy. Ross w końcu przerwał tą cisze mówiąc:
-Chcesz być moją dziewczyna ? –powiedział jakby od niechcenia

-CO ?! –odpowiedziałam krztusząc się
-Nie na serio. Tylko co byś zrobiła gdybym ci to powiedział ?- mówił ciągle tym samym tonem patrząc na szyld kawiarni
-Co ja bym zrobiła ? –powtórzyłam jego pytanie z przerażeniem w głosie
-Yhym –przytaknął
-N-nie wiem… Chyba bym odpowiedziała nie –kłamałam
**To nie do końca kłamstwo. Nie chciałabym by tak zakończyła się nasza przyjaźń…**
-Yhym… Tak jak myślałem –odpowiedział pod nosem ciągle gapiąc się w szyld
Potem jakiś czas milczeliśmy
-Idziemy ?-powiedziałam by przerwać tą ciszę
-Jasne –odpowiedział obojętnie
**Ross zachowuje się jakby miał wszystko gdzieś… Czemu ?**
Chodziliśmy tak po sklepach przez około 2h aż w końcu znaleźliśmy idealne prezenty dla chłopaków
#Po powrocie do busa#
*Ross*
**Nikogo nie ma ? A no tak poszli na kolacje z mamą i tatą. Dobrze że ja i Rose musieliśmy robić te zakupy, muszę jej wszystko wyznać tu i teraz** 
-Rose – odwróciłem się by ją zobaczyć ale ona tak jakoś się potknęła i upadliśmy razem na kanapę…

-Ross… Przepraszam –mówiąc to nie słyszałem w jej głosie żadnych uczuć oprócz tak jakby nadziei…
-Nic się nie stało… -odpowiedziałem równie z głosem pełnym nadziei
Uniosłem lekko głowę i pocałowałem Rose…
**Nareszcie**


*Rose*

**Nareszcie **


Wstawiam ten rozdział już po raz 5 i ciągle są jakieś problemy :/ Mam nadzieje że teraz to wstawi się dobrze :)
Dzięki że czytałaś/eś i do zobaczenia w przyszłych rozdziałach ;)

poniedziałek, 6 października 2014

Rozdział VI

-Wow... Nigdy nie pomyślałbym że masz tak ładne oczy...
-Yyyyy... Dzięki -Rose
** Zarumieniłam się**
-Rose... Nie chciałabyś wystąpić w naszym teledysku?-Ross
-Ufff...
-Co "ufffff" ?
-Nic nic... Wiesz że nie chcę się ujawniać... Ell to mój brat a ja jeżdżę z wami po świecie i to wystarczcjąca nagroda... Poza tym ja się nie nadaję do teledysku... -Rose
-CO ?! Niby czemu się nie nadajesz ? Jesteś ładna, szczupła, masz długe brązowe włosy i śliczne oczy... Takiej dziewczyny szukam...-Ross
-Yyyyyy co ?-Rose
-W sensie SZUKAMY, no wiesz do teledysku a nie że szuka w sensie że... Załapałaś chyba...-Ross
-Yyyy, jasne.-Rose
-To co pomóc ci czy wolisz to zrobić sama pracusiu?-Ross
-Wredny jesteś wiesz... -Rose
-Hahahahahahahah... Już ci pomagam Rosi -Ross
-NIE MÓW DO MNIE ROSI !!! -Rose
-Co ? Ahaaaa już wiem o co kaman... Hahahahahahahahahahahahahhhahaha-Ross
-Spadaj sama sobie poradzę -Rose
-No dobra już dobra. Daj to i nie marudź-Ross
**Dobrze wie że nie lubię jak tak się do mnie mówi... Tak mówił do mnie mój pierwszy chłopka który najpierw mnie zdradził a potem pobił się Ell'em po czy Ell trafił do szpitala. Dupek... Ross jak zwykle próbuje mnie tylko wnerwić od kiedy zerwał z Laurą jest nie do zniesienia... Boli go to wszystko nie tylko dlatego że Laura go rzuciła ale też dlatego że rzuciłą go dla Riker'a... Biedaczek**

#Następnego dnia#
-Joł ziom ! -Ell
-Czego chcesz ? -Rose
-Matko nie zabij mnie - Ell
-Sorki... Co się stało że taki w humorku ? -Rose
-A nic potem ci wszystko wyjaśnie, a co ci że taka nie w humorku ? -Ell
** Matko cały dzień myślę o tym że Rikera zów ktoś pobił... Mam mu o tym powiedzieć ?**
-Yyyy nie nic po prostu przez pogodę... -Rose
-No fakt pogoda paskudna, dobra lecę z Delly na zakupy - Ell
-Co ?! Od kiedy mówisz do Rydel Delly ?! -Rose
-Yyyyy nie wiem tak jakoś... PA -Ell
-CHłopak się zakochał-Rose
-Hej- Riker
-Riker !!! -Rose
-Co tam Rose ? -Riker
-Gdzie ty znowu byłeś ? -Rose
-Na randce z Laurą- Riker
-Nic ci nie jest ? -Rose
-A co miało by mi być ? -Riker
-RIKER ANTHONY LYNCH !!! MASZ NATYCHMIAST ZE POROZMAWAIĆ ZE MNĄ JAK CZŁOWIEK !!! -Rose
-Po co ci to wiedzieć kto mnie bije ? -Riker
-Jestem twoją przyjaciółką i martwię się o ciebie- Rose
**Riker zaczął się rozglądać, chwycił mnie za rękaw i zaciągnął w kąt busa**
-Pamiętasz tego eks Laury ? -Riker
-Ross ?! -Rose
-Mówię na serio-Riker
-Daniel ? -Rose
-Tak ten dupek Daniel który nadal ją kocha ale bał się Ross'a bo był więlką gwiazdą DC... Teraz ona spotyka się ze mną a że ja nie jestem tak populary jak Ross to mnie zaczął nachodzić... -Riker
-Nie mogłeś mu wpierdolić ?! -Rose
-Taaaa jasne mogłem mu wpierdolić w końcu nie jest mistrzem zapasów i nie było z nim jego kumpli z siłowni... A nie zaraz TO BYŁO WŁAŚNIE TAK !-Riker
-Mogłeś zadzwonić na policję... -Rose
-A no właśnie... Ukradli mi telefon... -Riker
-Rik ! Masz natychmiast zadzwonić na policję !-Rose
-Laura prosiła mnie żebym tego nie robił- Riker
-Aha... ZARAZ CO ?! Czy ona oszalała ?! Oni cię pobili i okradli i to nie jdenokrotnie ! -Rose
-Wiem ale uszanuję prośbę Laury... Idę do MC'ka idziesz ze mną ? -Riker
-Ehhhh... Nie pa -Rose

#Pare dni później#
-Hej wam. -Ell i Rose
-Ojej co wam się stało że tacy smutni jesteście ? -Rydel
-Nic ale... Nie nic- Ell
-Po co wam to zresztą wiedzieć ? -Rose
-Matko Rose ma kiepski humor - Ross
-ROSS ! -Riker
-Co ? -Ross
-Zamknij się ok ? -Riker
-Ale o co ci chodzi ? -Ross
-Naprawdę nie pamiętacie jaki dziś dzień ? -Riker
-Daj spokój Rik nie muszą wszystkiego pamiętać... -Rose
-Jesteśmy niedaleko tego miejsca chcecie tam wsątpić ?-Riker
-Nie nie dałabym rady znów to przeżywać... -Rose
-A ja chce ! -Ell
**Mówił to przez płacz nigdy bym się tego nie spodziewała**
-Jasne to podjedziemy... Tato my wychodzimy... -Riker
-ALE O CO CHODZI ?! ZARAZ ! Ell czy to ma związek z... Przepraszam -Ross
**Gdy ja i Ell mieliśmy 8 lat nasz tata uwielbiał naszą mame lecz pewnego dnia stracił pracę i zaczął pić... W domu były co chwile awantury i hałas. Tata przyprowadzał do mieszkania swoich kumpli z baru... Pewnego dnia mama już nie wytrzymała i zagroziła tacie że się z nim rozwiedzie... Tata nadal ją kochał więc nie chciał jej stracić jaednak tego dnia też był pijany... Zaczęli się strasznie kłócić ja i Ell siedzieliśmy w kącie pokoju, gdy usłyszeliśmy przeraźliwy krzyk mamy... Tata chwycił za nóż i po prostu ją zabił, gdy dotarło to do niego postanowił i sobie odebrać życie... Ell jako że czuł się odpowiedzialny za mnie wyszedł z pokoju i ruszył do kuchni zobaczył kałuże krwi i martwych rodziców... Zaczął krzyczeć ja szbyko podbiegłam by zobaczyć co się stało, dalej nic nie pamiętam ponoć zemdlałam... Obudziłam się w szpitalu gdzie powiedzieli mi że znaleźli nam rodzinę zastępczą to rodzina mieszkająca w Polsce jednak od czasu do czasu przyjeżdżają do USA w odwiedziny do naszej cioci (byli to jej przyjaciele)... Byliśmy zdziwieni dlaczego nasza ciocia nie chce nas wziąść... Okazało się że ciocia nie ma pracy i to dlatego... Ell gdy skończył 16 lat wrócił do USA a ja zostałam w Polsce... Dziś mija 13 rocznica śmierci rodziców.**
-Ell jesteś pewnien że chcesz tam wejść ? -Rose
-A ty nie chcesz ? -Ell
-Dlaczego miałabym chcieć wejść do domu, w którym moje życie legło w gruzach ? -Rose
-Ja jestem już gotowy... -Ell
-To wejdziemy tak jak wyszliśmy RAZEM. -Rose
**Zaraz po wejściu padłam na kolana i zaczęłam płakać Ell tylko wszedł do kuchni, oparł sie o futryne i powoli po niej zjechał na ziemie... ***
-Ross chodź zostawmy ich samych -Riker
**Wyszliśmy z domu i poszliśmy po raz drugi na cmentarz... Pierwszy raz byliśmy tam na pogrzebie a teraz idziemy tam znowu... Klęknęłam i znowu zaczęłam płakać. Tym razem Ell zrobił to samo... Zapaliliśmy znicz z napisem "Pamiętamy, tęsknimy, kochamy"... Weszliśmy do busa i odjechaliśmy znowu pozostawiając to miejsce i wspomnienia za nami**

#Kilka tygodni później#
**Wszystko wydaje się być ok. RIkera już nikt nie bije, Ross pogodził się z odejściem Laury, Rocky'emu układa się z Alexą i nie przeszkadza mi to, a nawet to fajnie że Rocky ma dziewczyne bardzo zaprzyjaźniłam się z Alexą zresztą tak jak już to zrobiłam z Savanną i Laurą**
-ROSE ! ROSE ! ROOOOOSSSSSEEEEEE ! -Ross
-Matko czego się tak drzesz ? -Rose
-Nie widziałaś gdzieś całego R4 ? -Ross
-Riker poszedł z Laurą do kina, Ell poszedł na zakupy z Rydel, Rocky ma randkę z Alexą, a Ryland towarzyszy Savannie w sesji zdjęciowej. A co ? -Rose
-Bo za 4h mamy koncert a ich nie ma ! -Ross
-Nie możesz sam rozstawić sprzętu c'nie ? -Rose
-Pomożesz ? -Ross
-Jasne -Rose
**Ross chwycił mnie za rękę i pobiegł do kluby... Chwycił mnie za DŁOŃ !!! Masakra serce mi zaczęło bić szybciej i poczułam motylki w brzuchu... Co to ma do holery być ?! **





#SŁOWA OD "autorki" :P
Przepraszam że tak długo czekaliście ale no niestety nie mam ostatnio weny... Wczoraj mnie wzięło za pisanie o 23 i dziś skończyłam następny rozdział... Niestety zaczęła się szkoła (Rose geniusz szkoła trwa miesiąc) więc rozdziały będą się pojawiać rzadziej... Jednak postanowiłam sobie napisac choć krótki rozdział co 2 tygodnie ;)

MAM NADZIEJE ŻE ROZDZIAŁ SIĘ PODOBAŁ
TEN KTO WYTRWAŁ DO KOŃCA GRATKI A CI KTÓRZY MNIE CZYTAJĄ I CZEKAJĄ NA POSTY ( nie wierze że są tacy) JESZCZE WIĘKSZE GRATKI ŻE CHCE WAM SIĘ TO CZYTAĆ :*

KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ