Rozdział VII
#Po
koncercie#
*Rose*
**Wszyscy się świetnie bawią a ja… Nie mogę przestać myśleć o Rossie...
Heh jak zwykle robią „READY SET ROCK” jak po każdym koncercie i w sumie robią
to też przed. Dlaczego ciągle patrzę na Ross’a ? Muszę się ogranąć i…**
-Rose chodź do nas- zawołał mnie Ross machając ręką
-Eeee
co ja? Aha ok już idę- odpowiedziałam wyrwana z zamyśleń
-Co
ci ? –zapytała Rydel z niepokojem w głosie
-Wyglądasz
jakbyś zaraz miała umrzeć-przytaknął Ell i Riker
-Może
chodźmy do busa na chwile i dam ci jakąś tabletkę ? –zapytał się Ross
-Yyy nie dzięki nic mi nie jest-odpowiedziałam stanowczo
-Ale
to mnie nie obchodzi idziemy- odpowiedział równie stanowczo
Chwycił
mnie za rękę i zaciągnął do busa.
**Mam wrażenie jakby nie ciągnął mnie tam po tabletkę**
-O co chodzi ?- zapytał Ross, było słychać załamanie w jego głosie
-Mnie
? NIC ! Czemu tak trudno to zrozumieć ? –Odpowiedziałam blondynowi krzycząc na
niego
Ross
chwycił mnie za ramiona i przyparł do ściany busa, spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Daj
sobie spokój ich możesz kłamać ale mnie ? Ja cię za dobrze znam… Więc gadaj-w
jego głosie było słychać bezradność
-Nic-
trwałam przy swoim
Poczułam
jak rumieńce pojawiają mi się na twarzy
**Ross jest tak blisko ale jednocześnie tak daleko…**
-Masz rumieńce ? Może masz gorączkę- powiedział
-Nie
nic mi nie jest… Może tylko trochę chce mi się spać bo od wczoraj nie zmrużyłam
oka… To może to- skłamałam żeby tylko się odczepił
-CO
?! Natychmiast do łóżka i spać ! –krzyknął
**Znalazł
się ojciec**
-Ok ale wiesz że ja już mam tatę ? –Zapytałam ironicznie
-Nie
wkurzaj mnie młoda –odpowiedział przez śmiech
#Następnego
dnia#
*Riker*
-Good morning family –tymi słowami przywitał nas Ross
-Good
morning brother, chociaż w sumie to nie już taki morning bo już po 2 -
odpowiedziałem mu wesoło
-CO
?! Gdzie Rose ?! – zapytał się nerwowo ubierając dżinsy
-Wyszła
jakieś pół godziny temu ale nie mówiła gdzie, a co ? –zapytałem z ciekawością
-Miałem
z nią dziś iść wybrać prezent dla… Nie ważne muszę lecieć. Pa –odpowiedział
wybiegając z busa
*Rose*
**Co mam wybrać dla tego Rocky’ego i Riker’a ? Matko na pewno gdyby Ross tu był
to by mi pomógł. Ehh…**
-Rose ! –usłyszałam krzyk dobiegający z końca ulicy
-Rose,
całe szczęście cię dogoniłem- powiedział Ross cały czas dysząc
-Matko
mogłeś mi na pisać to bym na ciebie poczekała w Starbucksie –odpowiedziałam
-Nie
no daj spokój trochę ruchu nic mi nie zrobi… Poza tym że zaraz chyba padnę… -powiedział
nadal dysząc tym razem jak pies po długim spacerze (miał język na wierzchu )
-Chodźmy
się czegoś napić bo zaraz mi tu kipniesz –powiedziałam śmiejąc się trochę
-Ha
ha ha –odpowiedział ironicznie
-Kawka
? –zaproponowałam
-Nie,
2l wody –powiedział dysząc
-Ok
jak chcesz – odpowiedziałam nadal się śmiejąc tym razem głośniej
-Spadaj
– odpowiedział popychając mnie delikatnie
-No
dobra chodźmy- mówiąc to nadal się śmiałam tym razem już ciszej
Siedzieliśmy
tak przy stoliku pijąc kawę w ciszy. Ross w końcu przerwał tą cisze mówiąc:
-Chcesz być moją dziewczyna ? –powiedział jakby od niechcenia
-CO
?! –odpowiedziałam krztusząc się
-Nie
na serio. Tylko co byś zrobiła gdybym ci to powiedział ?- mówił ciągle tym
samym tonem patrząc na szyld kawiarni
-Co
ja bym zrobiła ? –powtórzyłam jego pytanie z przerażeniem w głosie
-Yhym
–przytaknął
-N-nie
wiem… Chyba bym odpowiedziała nie –kłamałam
**To
nie do końca kłamstwo. Nie chciałabym by tak zakończyła się nasza przyjaźń…**
-Yhym…
Tak jak myślałem –odpowiedział pod nosem ciągle gapiąc się w szyld
Potem
jakiś czas milczeliśmy
-Idziemy
?-powiedziałam by przerwać tą ciszę
-Jasne
–odpowiedział obojętnie
**Ross
zachowuje się jakby miał wszystko gdzieś… Czemu ?**
Chodziliśmy
tak po sklepach przez około 2h aż w końcu znaleźliśmy idealne prezenty dla
chłopaków
#Po
powrocie do busa#
*Ross*
**Nikogo nie ma ? A no tak poszli na kolacje z mamą i tatą. Dobrze że ja i Rose
musieliśmy robić te zakupy, muszę jej wszystko wyznać tu i teraz**
-Rose – odwróciłem się by ją zobaczyć ale ona tak jakoś się potknęła i
upadliśmy razem na kanapę…
-Ross…
Przepraszam –mówiąc to nie słyszałem w jej głosie żadnych uczuć oprócz tak
jakby nadziei…
-Nic
się nie stało… -odpowiedziałem równie z głosem pełnym nadziei
Uniosłem
lekko głowę i pocałowałem Rose…
**Nareszcie**
*Rose*
**Nareszcie
**
Wstawiam ten rozdział już po raz 5 i ciągle są jakieś problemy :/ Mam nadzieje że teraz to wstawi się dobrze :)
Dzięki że czytałaś/eś i do zobaczenia w przyszłych rozdziałach ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz