Rozdział II
#20.02.2014#
*Rose*
Ach…
To niby zwyczajny czwartek, ale nie jestem w swoim dziwnym domu w Polsce tylko
w AMSTERDAMIE… Po tym jak się dowiedziałam że Ell to mój brat rodzice
przeprowadzili się do naszego rodzinnego domu w Littleton. Co prawda będę
troszkę tęskniła za rodzicami i pieskiem, ale no cóż… Albo wóz albo przewóz. Dzisiejsze
śniadanko z R5 było SUPER pierwszy raz od czasu gdy po wypadku wróciłam do domu
jadłam z kimś śniadanie (moi rodzice nie mieli czasu) :/ Ciągle z kimś o czymś
rozmawiam to z członkami R5 to z ciocią Stormie to z wujkiem Mark’iem to z
jakimiś innymi członkami ekipy… Na serio, dzisiaj to mi się buzia nie zamykała
^^ . Zauważyłam że mój brat i Rydel chyba ze sobą kręcą, ciągle tylko Delly go
przytula, łaskoczą się, przy oglądaniu jakiegoś filmu Ell leżał na kolanach
Rydel i na odwrót… Tak ogólnie to ciągle są gdzieś ze sobą w busie nie
zobaczysz Rydel bez Ell’a i Ell’a bez Rydel… Szczerze to nie mam nic przeciwko
żeby oni byli razem J ….
-Rose…
?
-No,
co chcesz Rocky ? ^^
-Pamiętasz
jak pisaliśmy piosenki ?
-No
jasne, że pamiętam, ja siadałam przy pianinie a ty z gitarą i pisaliśmy… A co ?
-Bo
tak pomyślałem że moglibyśmy znów coś napisać J
-Ok…
Tylko nie wiem czy nadal to umiem robić. Od wypadku nic nie pisałam i chyba
wyszłam z wprawy :/ …
-Daj
spokój tego nie da się zapomnieć. To… To jak z jazdą na rowerze, możesz nie
jeździć wiekami ale nie zapomnisz nigdy jak utrzymać równowagę J
-No
skoro tak mówisz, to spróbuję ^^
-Chodź,
znajdziemy sobie jakieś ciche miejsce.
Poszłam
za Rocky’m i znaleźliśmy zaciszny kątek, on wyjął gitarę ja ołówek i notes…
Zaczęliśmy tworzyć.
*Rocky*
Nawet
się nie spostrzegłem, że minęły 2 godziny… Ja spędza się czas z przyjaciółką i
przy muzie to czas jakość inaczej leci. Bardzo się za nią stęskniłem i teraz
gdy piszę z nią piosenkę to czuje się jakby ona nigdy nie odeszła, to było miłe
uczucie. Ona tak się zmieniła a zarazem w ogóle.
-Rocky
?
-Co
?
-Czemu
tak się na mnie patrzysz ?
-A
nie wiem, tak jakoś… Nic się nie zmieniłaś ale za to wypiękniałaś… Brakowało mi
cię.
-Mi
ciebie też… Nawet bardzo
-Pamiętasz
jak się poznaliśmy ?
-Hm…
Tak, to było na lekcjach tańca. Ell’a już dobrze znaliście ale mnie nie…
Pamiętam jak musiałeś zostać po lekcji żeby mnie uczyć, bo nic nie
zapamiętywała, i wtedy…
-Cię
pocałowałem.
-Przewróciłam
się na ciebie, NIECHCĄCY a ty mnie pocałowałeś…
-Niechcący
? Nie kłam, podobałem ci się i chciałaś się ze mną całować.
-Co
? Nie to nie prawda.
-Nie
podobałem ci się ?
-No…
Podobałeś ale… Matko ty jesteś ode mnie rok młodszy -_-
-
No i… ?
-No
i w tedy dla mnie byłeś jak smarkacz
-Łał
dobry tytuł na film „Zakochana w smarkaczu” … Albo nie „Ucieczka od miłości” tiaaaa
to lepsze.
-To
moja wina niby że rodzice przeprowadzili się do Polski ?!
-Nie,
ale … Ell jakoś został… i …
-Tak
Ell został i gdybym ja też została to mama by umarła z tęsknoty ! Mógłbyś czasem
pomyśleć o innych wiesz !
-Ale
o co ci chodzi ? Widzisz zawsze tak jest jak chcemy ze spokojem porozmawiać co
się w tedy wydarzyło… Ale nie bo przecież w tedy na drugi dzień wyleciałaś z
USA a gdy teraz chcemy o tym gadać to zawsze się kłócimy. Czemu to robisz ? CO
?!
-Ja
to ty się chcesz ze mną kłócić, tylko ty zawsze poruszasz ten temat… Może byś w
końcu zapomniał to było dawno !
-I
co z tego że dawno ? Jak ja nie mogę spać bo myślę o tym czemu ty w tedy nie
uciekłaś tylko pocałowałaś mnie drugi raz ?
-Bo
mi się podobałeś… A z resztą miałam w tedy 17 lat i nic nie wiedziałam o…
wszystkim !
-Wiesz
co jak mamy się kłócić to ja idę !
-Nie
bo to ja idę !
#Następnego
dnia#
*Rose*
Co
za imbecyl nie mogłam przez niego spać, czy on zawsze musi mnie tak denerwować
? Ale muszę no to popatrzeć racjonalnie… Może faktycznie musimy o tym pogadać…
Nie wiem sama :/
-Rocky,
muszę ci coś powiedzieć…
-Nie
Rose to ja muszę ci coś powiedzieć, byłem głupi że tak się na ciebie wkurzyłem,
masz rację to nie była twoja wina że wyjechałaś… Przepraszam
I
w tedy on mnie tak mocno przytulił że aż poczułam motylki w brzuchu a serce mi
mocno zabiło i tak jakoś ciepło mi się zrobiło
*Rocky*
Przytuliłem
ją tak mocno że aż poczułem motylki w
brzuchu a serce mi mocno zabiło i tak jakoś ciepło mi się zrobiło. Chyba znowu
się w niej zakochałem.
-Rose,
proszę pozwól mnie to naprawić. Zapraszam cię na spacer :D
-No…
Ok.
-To
idziemy ?
-Jasne
Szliśmy
w milczeniu jakieś 15 minut… Dla mnie to była wieczność. Musiałem coś
powiedzieć i wymsknęło mi się:
-A
podobał ci się ten mój pocałunek ?
Ona
popatrzyła się na mnie jakby chciała mnie zabić. Pamiętam że ona umie się bić
lepiej niż Riker i Ryland zawsze ich
położyła na łopatki, troszkę mnie to przerażało. Ucieszyło mnie to że ona
odpowiedziała a nie mnie pobiła (była do tego zdolna)
-Może
i mi się podobał w końcu byłam w tobie zakochana.
-Zako…
Zako… Cha-na … ZAKOCHANA ?
-Tak…
Przystanęła
i spojrzała mi w oczy
-A
czy ty byłeś we mnie zakochany ?
-Za-ko-cha-ny
… To mało powiedziane po twoim wyjeździe napisałem „Without You” i
„Say You’ll Stay” ale teraz możemy zacząć wszystko od nowa…
-Co
masz na myśli ?
I
wtedy ją pocałowałem
*Ode
mnie*
Mam
nadzieję że ten rozdział wam się spodoba, jest troszkę dłuższy od poprzedniego ale przyjemnie mi
się go pisało… W następnym dowiecie się co Rose zrobi po pocałunku i do akcji
wkroczy Riker :) <3
Super daj szybko next :):)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://lynch-i-morano.blogspot.com/