R5 *.*

Strony

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział II
#20.02.2014#

*Rose*
Ach… To niby zwyczajny czwartek, ale nie jestem w swoim dziwnym domu w Polsce tylko w AMSTERDAMIE… Po tym jak się dowiedziałam że Ell to mój brat rodzice przeprowadzili się do naszego rodzinnego domu w Littleton. Co prawda będę troszkę tęskniła za rodzicami i pieskiem, ale no cóż… Albo wóz albo przewóz. Dzisiejsze śniadanko z R5 było SUPER pierwszy raz od czasu gdy po wypadku wróciłam do domu jadłam z kimś śniadanie (moi rodzice nie mieli czasu) :/ Ciągle z kimś o czymś rozmawiam to z członkami R5 to z ciocią Stormie to z wujkiem Mark’iem to z jakimiś innymi członkami ekipy… Na serio, dzisiaj to mi się buzia nie zamykała ^^ . Zauważyłam że mój brat i Rydel chyba ze sobą kręcą, ciągle tylko Delly go przytula, łaskoczą się, przy oglądaniu jakiegoś filmu Ell leżał na kolanach Rydel i na odwrót… Tak ogólnie to ciągle są gdzieś ze sobą w busie nie zobaczysz Rydel bez Ell’a i Ell’a bez Rydel… Szczerze to nie mam nic przeciwko żeby oni byli razem J ….
-Rose… ?
-No, co chcesz Rocky ? ^^
-Pamiętasz jak pisaliśmy piosenki ?
-No jasne, że pamiętam, ja siadałam przy pianinie a ty z gitarą i pisaliśmy… A co ?
-Bo tak pomyślałem że moglibyśmy znów coś napisać J
-Ok… Tylko nie wiem czy nadal to umiem robić. Od wypadku nic nie pisałam i chyba wyszłam z wprawy :/ …
-Daj spokój tego nie da się zapomnieć. To… To jak z jazdą na rowerze, możesz nie jeździć wiekami ale nie zapomnisz nigdy jak utrzymać równowagę J
-No skoro tak mówisz, to spróbuję ^^
-Chodź, znajdziemy sobie jakieś ciche miejsce.
Poszłam za Rocky’m i znaleźliśmy zaciszny kątek, on wyjął gitarę ja ołówek i notes… Zaczęliśmy tworzyć.

*Rocky*
Nawet się nie spostrzegłem, że minęły 2 godziny… Ja spędza się czas z przyjaciółką i przy muzie to czas jakość inaczej leci. Bardzo się za nią stęskniłem i teraz gdy piszę z nią piosenkę to czuje się jakby ona nigdy nie odeszła, to było miłe uczucie. Ona tak się zmieniła a zarazem w ogóle.
-Rocky ?
-Co ?
-Czemu tak się na mnie patrzysz ?
-A nie wiem, tak jakoś… Nic się nie zmieniłaś ale za to wypiękniałaś… Brakowało mi cię.
-Mi ciebie też… Nawet bardzo
-Pamiętasz jak się poznaliśmy ?
-Hm… Tak, to było na lekcjach tańca. Ell’a już dobrze znaliście ale mnie nie… Pamiętam jak musiałeś zostać po lekcji żeby mnie uczyć, bo nic nie zapamiętywała, i wtedy…
-Cię pocałowałem.
-Przewróciłam się na ciebie, NIECHCĄCY a ty mnie pocałowałeś…
-Niechcący ? Nie kłam, podobałem ci się i chciałaś się ze mną całować.
-Co ? Nie to nie prawda.
-Nie podobałem ci się ?
-No… Podobałeś ale… Matko ty jesteś ode mnie rok młodszy -_-
- No i… ?
-No i w tedy dla mnie byłeś jak smarkacz
-Łał dobry tytuł na film „Zakochana w smarkaczu” … Albo nie „Ucieczka od miłości” tiaaaa to lepsze.
-To moja wina niby że rodzice przeprowadzili się do Polski ?!
-Nie, ale … Ell jakoś został… i …
-Tak Ell został i gdybym ja też została to mama by umarła z tęsknoty ! Mógłbyś czasem pomyśleć o innych wiesz !
-Ale o co ci chodzi ? Widzisz zawsze tak jest jak chcemy ze spokojem porozmawiać co się w tedy wydarzyło… Ale nie bo przecież w tedy na drugi dzień wyleciałaś z USA a gdy teraz chcemy o tym gadać to zawsze się kłócimy. Czemu to robisz ? CO ?!
-Ja to ty się chcesz ze mną kłócić, tylko ty zawsze poruszasz ten temat… Może byś w końcu zapomniał to było dawno !
-I co z tego że dawno ? Jak ja nie mogę spać bo myślę o tym czemu ty w tedy nie uciekłaś tylko pocałowałaś mnie drugi raz ?
-Bo mi się podobałeś… A z resztą miałam w tedy 17 lat i nic nie wiedziałam o… wszystkim !
-Wiesz co jak mamy się kłócić to ja idę !
-Nie bo to ja idę !

#Następnego dnia#

*Rose*
Co za imbecyl nie mogłam przez niego spać, czy on zawsze musi mnie tak denerwować ? Ale muszę no to popatrzeć racjonalnie… Może faktycznie musimy o tym pogadać… Nie wiem sama :/
-Rocky, muszę ci coś powiedzieć…
-Nie Rose to ja muszę ci coś powiedzieć, byłem głupi że tak się na ciebie wkurzyłem, masz rację to nie była twoja wina że wyjechałaś… Przepraszam
I w tedy on mnie tak mocno przytulił że aż poczułam motylki w brzuchu a serce mi mocno zabiło i tak jakoś ciepło mi się zrobiło


*Rocky*
Przytuliłem ją tak mocno  że aż poczułem motylki w brzuchu a serce mi mocno zabiło i tak jakoś ciepło mi się zrobiło. Chyba znowu się w niej zakochałem.
-Rose, proszę pozwól mnie to naprawić. Zapraszam cię na spacer :D
-No… Ok.
-To idziemy ?
-Jasne
Szliśmy w milczeniu jakieś 15 minut… Dla mnie to była wieczność. Musiałem coś powiedzieć i wymsknęło mi się:
-A podobał ci się ten mój pocałunek ?
Ona popatrzyła się na mnie jakby chciała mnie zabić. Pamiętam że ona umie się bić lepiej niż Riker i Ryland  zawsze ich położyła na łopatki, troszkę mnie to przerażało. Ucieszyło mnie to że ona odpowiedziała a nie mnie pobiła (była do tego zdolna)
-Może i mi się podobał w końcu byłam w tobie zakochana.
-Zako… Zako… Cha-na … ZAKOCHANA ?
-Tak…
Przystanęła i spojrzała mi w oczy
-A czy ty byłeś we mnie zakochany ?
-Za-ko-cha-ny … To mało powiedziane po twoim wyjeździe napisałem „Without  You”  i „Say You’ll Stay” ale teraz możemy zacząć wszystko od nowa…
-Co masz na myśli ?
I wtedy ją pocałowałem

*Ode mnie*

Mam nadzieję że ten rozdział wam się spodoba, jest troszkę dłuższy od poprzedniego ale przyjemnie mi się go pisało… W następnym dowiecie się co Rose zrobi po pocałunku i do akcji wkroczy Riker :) <3

1 komentarz:

  1. Super daj szybko next :):)
    Zapraszam do mnie : http://lynch-i-morano.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń